|
wtorek, 15 lipca 2008
czesc
zagladam tu zeby poskakac po innych blogach, ktore mam w zakladkach i moi koledzy sie martwia, dlaczego ciagle ogladam ta sama dupe wiec musze cos napisac, zeby dupa zjechala na dol (hmmm... ladnie mi to wyszlo:)) wiem, ze to stare, ale ostatnio mi wpadlo pod mysze i milo bylo poczytac, ze jednak ktos poza mna tez uwaza, ze istnieje teoria spisku. Wojciech EichelbergerWiele kobiet, które spotykam zarówno w moim życiu prywatnym, jak i zawodowym, pyta, dlaczego doświadczają nagłych, niekontrolowanych i niezrozumiałych napadów złości. Postanowiłem więc zająć się tym tematem. Ale jak na postmodernistycznego psychoterapeutę przystało, pomyślałem najpierw: to zależy - np. od indywidualnych cech i losów danej kobiety, przecież za tym samym objawem (w tym wypadku gniewem) mogą stać bardzo różne przyczyny, a poza tym, nie ma dwóch takich samych przypadków itd., itd.W mojej wyobraźni pojawiły się stosy zapisanych stronic, układających się w obszerną monografię pod tytułem "Kobieta bez gniewu i skazy", czy coś w tym rodzaju i... ręce mi opadły. Nigdy tego nie napiszę, pomyślałem. Za chwilę jednak poczucie obowiązku i zawodowy nawyk przychodzenia z pomocą za wszelką cenę wzięły górę. Postanowiłem zachować się jak mężczyzna i dać na to pytanie krótką, zwartą, pryncypialną i konserwatywną odpowiedź. Oto ona. Czyściutka i bielutka Po pierwsze - pamiętajmy, że kobieta, zanim stanie się kobietą, długo jest dziewczynką, a dziewczynka powinna być cicha, grzeczna, miła i słodka. I pamiętać, że złość piękności szkodzi. Powinna mówić cichutko i cieniutko, a najlepiej wcale, bo dziewczynki i ryby głosu nie mają.Dziewczynka powinna ustępować, oddawać, ulegać, służyć, wyręczać, opiekować się, na nic się nie skarżyć i cieszyć się, że żyje. Powinna być zwiewna i lekka jak mgiełka, poruszać się na paluszkach bezszelestnie jak motylek. Powinna być czyściutka i bielutka. Niczego brudnego nie dotykać, nie pocić się i nie wydzielać żadnego naturalnego zapachu. Oczywiście, nie powinna się niczego brzydzić, a jeśli się brzydzi, to nie powinna tego pokazywać.Od najwcześniejszych lat winna pasjonować się proszkami do prania, wybielaczami, środkami czyszczącymi i bakteriobójczymi, a nade wszystko dezodorantami. Powinna marzyć o tym, że jak będzie duża, to wystąpi być może w telewizyjnej reklamie jakiegoś superproszku, po którym pranie będzie jeszcze bielsze niż dotąd.Dziewczynka powinna jeść jak ptaszek, pić jak ptaszek i wydalać jak ptaszek. A najlepiej wcale. Umiejętność siedzenia godzinami na przepełnionym do granic możliwości pęcherzu moczowym to podstawowe wyposażenie na dalszą drogę kobiecego życia. Ręce na kołdrze Dziewczynka powinna szanować autorytety i wiedzieć, kto tu rządzi. Dlatego nie powinna niczego odmawiać swoim dorosłym opiekunom, krewnym, nauczycielom, korepetytorom, spowiednikom i lekarzom. A także listonoszom, strażakom, policjantom i innym ofiarnym służbom mundurowym, nie mówiąc o urzędnikach administracji państwowej i wszelkich innych szacownych instytucji.Każda dziewczynka powinna wiedzieć, że jeśli jest bita albo wykorzystywana przez silniejszych, to jest to wyłącznie jej wina. Krótko mówiąc, zasłużyła sobie.Dziewczynce nie wypada chcieć i nie wypada nie chcieć. A gdy ją ktoś zapyta, czego chce, powinna odpowiedzieć: sama nie wiem.Dziewczynka powinna się bać, wstydzić i brzydzić swego ciała (szczególnie, gdy zaczyna dorastać). Najlepiej się do niego nie przyznawać. Trzymać ręce na kołdrze i wszelkimi dostępnymi środkami walczyć z owłosieniem nóg.Jednym słowem, dziewczynka może być, a nawet jest, mile widziana pod warunkiem, że jej nie ma. Tylko jej się zdaje Po drugie - dzięki takiemu ułożeniu dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś - to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii - to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty. ostatni akapit - story of my life:) cd(nie)n, ale pozdrawiam was wszystkich serdecznie!
poniedziałek, 14 stycznia 2008
poniedziałek, 07 stycznia 2008
o co chodzi w zyciu
nie napisze bo nie wiem. ale dopadla mnie jedna refleksja po zeszlorocznych ekscesach. dostalam wszystko czego chcialam. wszystkie glupoty, na ktore nierozwaznie chec przyszla mi do glowy wydarzyly sie naprawde. i wyciagnelam z tego lekcje po ktorej widze siebie inaczej. bylam jak rozkapryszone dziecko tupiace noga i zadajace teraz, zaraz, natychmiast tego, co niekoniecznie jest dla niego dobre. a los okazal sie uwaznym i madrym rodzicem. pozwolil by stalo sie wszystko co moglo mnie czegos nauczyc, ale nie wyrzadzilo mi zadnej krzywdy. no i czegos sie nauczylam. dostaje wszystko czego chce, wiec musze byc uwazniejsza w tym po co wyciagam reke, bo niekoniecznie bede zadowolona z tego, co dostane. podsumowujac. mezczyzni sa jak fastfoody albo dobre restauracje. mozesz zjesc szybko i nabawic sie niestrawnosci, albo miec uczte z wielu dan, ktorej przygotowanie zajmuje jednak troche czasu. za duzo fastfoodow skonsumowalam w zeszlym roku. postanowilam przejsc na kilkumiesieczna diete, a potem sprawic sobie uczte:) boshe
ale jestem upieprzona projektami. nawet techniki medytacyjne srednio dzialaja. w pracy jestem bezuzyteczna, ale moi koledzy sa bardzo wyrozumiali. wiem, sama chcialam. ostatnio moje ulubione narzedzie w wordzie to to do liczenia slow. no bo jak mam napisac raport na 2000 slow o czyms o czym nie mam pojecia? hmmm... 280 i zostal jeszcze jeden dzien na pozostale 1720. sobotnie zakupy i mysl o nastepnym weekendzie szalenstw usmierzaja doraznie bol istnienia. no ale dam rade nie? mam taka metode na nieprzyjemnosci, ze mysle o czasie kiedy beda nalezaly do przeszlosci. i wish it was friday! jak tam wasze postanowienia noworoczne? przed swietami widzialam reklame, ktora mi utkwila w pamieci i obralam ja za haslo na 2008. if you don't get it you won't get it. jakie to proste. trzymajcie sie.
niedziela, 23 grudnia 2007
przed swietami
jutro lece do polski. nie pisze 'do domu' bo tu gdzie jestem jest juz chyba moj dom. zrobilam podsumowanie roku, ktore wyglada jeszcze lepiej niz 12 miesiecy temu. rozpoczelam kilka nowych rozdzialow, zamknelam kilka starych. chcialabym, zeby ta dobra passa nigdy sie nie skonczyla. ciesze sie, ze zobacze rodzicow, ciesze sie, ze zobacze moja ulubiona fryzjerke:), jestem podniecona na sam mysl o zakupach ciuchowych. do konca roku planuje abstynencje alkoholowa, ktora jest konieczna po swiatecznym irlandzkim maratonie. tego sie nie da opisac slowami, a dowodem niech bedzie moj powrot do wagi sprzed emigracji: - 7 kg w dwa miesiace. dziewczyny, polecam diete alkoholowa:) moje oba projekty studiowe leza na lopatkach, a do ich oddania pozostaly 3 tygodnie. nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale przeciez dam rade. pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i zycze udanych swiat.
środa, 19 grudnia 2007
poniedziałek, 17 grudnia 2007
ho ho ho!
jezeli swiateczne lunche, parties i drinki mnie nie wykoncza niewykluczone, ze jeszcze cos napisze. bal byl przedni (z tego co pamietam), a ludzie z ktorymi pracuje niesamowici. morze alkoholu, wielki parkiet i kilku irlandzkich jamesow bondow, przy ktorych brosnan moze sie schowac:) jedno jest pewne: irish people now how to party! moje studiowe projekty leza pokryte kurzem, a ja nie moge wytrzezwiec i to nie tylko z powodu tunkow wysokoprocentowych. znowu stoje przed dylematem braku marzen, bo wszystkie sie spelniaja w blyskawicznym tempie. czego i wam zycze.
piątek, 14 grudnia 2007
onecik
onet zszedl na psy w pogoni za tania sensacja. wiadomosci 'z wysp' to nieustajaca zenada. wiele razy obsmiano juz w komentarzach fabularyzowane opowiesci o polskich emigrantach tworzone przez obdarzonych bujna fantazja i mala wiedza 'dziennikarzy'. Brytania: Polacy są dyskryminowani i obrażani, Dzieci imigrantów w Anglii nie chodzą do szkoły, Marne szanse na awans społeczny na Wyspach, Brytyjscy Hindusi nie chcą mieć córek... to tylko kilka z dzisiejszych newsow. nieustajace podkreslanie wyobcowania, nieustajace wylapywanie sensacji - najczesciej tych negatywnych. moje zycie to irlandia i jestem tu u siebie. nie mam kompleksow, ktore zmuszaja mnie do 'dorownywania wyspiarzom', albo usilnego podkreslania wlasnej odrebnosci (kiedy to pierwsze nie wychodzi). chce byc na tyle irlandzka, na ile to mozliwe i dziwie sie innym, ze sie przed tym bronia. nie trace swojej tozsamosci, bo ona jest niezalezna od narodowosci, zyskuje za to nowa wiedze, nowych znajomych i dobrze sie bawie. rodakom lubujacym sie w dawaniu wiary swiadectwom onetowym proponuje podszkolenie jezyka i lekture RTE albo BBC. onetowy kasek na zakonczenie: Mężczyźni w łóżku - kto jest najgorszy? Niemcy są najgorszymi kochankami na świecie z powodu swoich egoistycznych zachowań w łóżku, natomiast największą wadą Szwedów jest zbytni pośpiech. Badania przeprowadzone na 10 tysiącach kobiet z 50 krajów wykazały, że kochankowie z Holandii bywają zbyt obcesowi, Amerykanie mają skłonność do dominacji, zaś Szkoci są zbyt hałaśliwi. Według ankietowanych pań, angielskim kochankom przeszkadza w uprawianiu miłości nadwaga, podczas gdy Turcy zbyt mocno się pocą, Grecy brzydko pachną, a Rosjanie są nadmiernie owłosieni. Za najlepszych kochanków świata uznano kolejno Włochów, Francuzów i Irlandczyków. :)
środa, 12 grudnia 2007
z cyklu: mysli glebokie
czy brzydal u boku pieknej kobiety dodaje jej urody kontrastujac ja swoja brzydota czy rzuca na nia cien?
seal jest mimo wszystko ciacho:)
poniedziałek, 10 grudnia 2007
balecik
nie bede w szczegolach pisala co robilam w ten weekend, bo w niektore rzeczy sama nie wierze:D ale impreza byla przednia (moge pisac tylko o tym, co pamietam...) lacznie z pysznym zarciem, duza iloscia napojow wyskokowych, karaoke i tancami. tance rozpoczelam juz przy barze i chyba mi niezle szlo, bo pani z obslugi przyszla nas uprzejmie zapytac, czy wiemy, ze maja tu tez night club:))) i oczywiscie po zejsciu do night clubu pinup odstawila swoj popisowy numer pt. queen of the dancefloor. mialam obawy przed pojawieniem sie dzis w pracy, ale okazuje sie, ze nie jestem jedyna, ktora ma luki w pamieci (co oni dodali do tego jedzenia??). helenka z rana rzucila sie na mnie z okrzykiem, ze musi wziac ode mnie lekcje tanca, bo jestem RE-WE-LA-CYJNA. no ba. chociaz na tyle przydala sie znienawidzona przeze mnie szkola baletowa z dziecinstwa (dzieki mamo!). poprzez krecenie tylkiem na parkiecie moge miec kazdego faceta, tylko - damn it - ciagle o tym zapominam. a za tydzien christmas party, wiec powtorka z rozrywki, tylko w bardziej wystrzalowym stroju. no i musze wyznaczyc aniola stroza, ktory bedzie mnie pilnowal, bo nie moge sie napruc na oczach CALEJ firmy. i jeszcze zawsze jest ten nastepny dzien out of space... anyway. znacie to powiedzenie ' be careful what you wish for'? naprawde juz nie wiem co wymyslec, bo WSZYSTKO czego chcialam sie juz wydarzylo. jedna lekcja, ktorej mnie nauczyl ten rok: nic na sile. i to sie sprawdza jak w morde strzelil. |
O autorze
Zakładki:
Goraco polecam
Lektura obowiazkowa
Offline
Zagladam
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||